INTUICJA

fot. Sylwia Woronowicz

Co tak naprawdę nazywamy intuicją, czym ona jest w powszechnym mniemaniu?
-” Zacznijmy od tego, czym intuicja nie jest. Nie jest tajemną dyspozycją organizmu dostępną nielicznym ludziom, ani przejawem magii, zdolnością przewidywania przyszłości, odgadywania myśli innych ludzi, kontaktem z wyższymi siłami czy innym wymiarem. Takie „intuicyjne”- potoczne rozumienie intuicji paradoksalnie nie ma z nią nic wspólnego.

Intuicja to specyficzny sposób gromadzenia informacji i przetwarzania tych bodźców zarówno wewnętrznych i zewnętrznych przez mózg. Mówiąc wprost: to inny sposób naszego myślenia niż ten, którym zwykliśmy sie w sposób świadomy posługiwać. Takie myślenie różni się od konwencjonalnego nie tylko organizacją informacji, ale także szybkością ich przetwarzania. To wiedza, przeczucie, którego doświadczamy jako zaskakującego błysku, olśnienia czy też wglądu w potocznym tego słowa znaczeniu.”

Czy intuicja jest czymś, co powinniśmy brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji? Jeśli tak, to w jakich sytuacjach? Jeśli nie, to dlaczego?
„- Odpowiedź na te pytania jest złożona. W procesie rozwoju osobniczego, społecznego, kulturowego niejako uczymy się taki sposób myślenia ignorować, opierając się na twardych, materialnych, namacalnych i zauważalnych faktach, dowodach. Uczymy się także, że „bezpiecznym” jest korzystać z informacji dostępnych jedynie naszej świadomości. Te informacje uznajemy za pewne, sprawdzone i na zasadzie myślenia indukcyjnego ( ” jeden kruk jest czarny, drugi jest czarny znaczy wszystkie kruki są czarne”) z wiekiem na tej podstawie coraz częściej podejmujemy decyzje. Posługujemy się przy tym z coraz większą biegłością słowami, poszerzamy ich zakres , co w efekcie zwrotnie również wpływa na to jak myślimy.

Podejmowania decyzji na podstawie intuicji możemy się ponownie nauczyć, czy też raczej ponownie zacząć używać. Czegoś raz nauczonego już się nie oduczamy. Szlaki neuronalne czyli połączenia komórek nerwowych w mózgu zawiadujące naszym działaniem pozostają. Zmiany w myśleniu czy zachowaniu wynikają z wykształcenia i używania nowych szlaków.

Dużym i niebezpiecznym uproszczeniem jest czarno-białe podejście do sposobu podejmowania przez nas decyzji: wybrać mickiewiczowskie „szkiełko i oko” czy też „czucie i wiarę”. Rzecz w tym , abyśmy z równą biegłością korzystali zarówno z dyspozycji racjonalnych jak i intuicyjnych, brali pod uwagę oba rodzaje informacji. Jest wiele dziedzin życia, w których racjonalne , świadome, analityczne, algorytmiczne myślenie po prostu się nie sprawdza. Do najbardziej oczywistych należą relacje międzyludzkie, do mniej –  takie obszary życia jak ekonomia, medycyna czy też polityka.”

Mówi się często „kobieca intuicja” – czy coś w tym rzeczywiście jest, czy mężczyźni gorzej odczytują pewne sygnały w świadomości? A może to tylko powiedzenie, które się przyjęło i nie ma większego odbicia w rzeczywistości?
„-Jestem bardzo uczulona na uogólnianie i przypisywanie jakichś cech, dyspozycji wyłącznie kobietom lub mężczyznom. Przyznaję jednak, że w mojej praktyce psychoterapeutycznej to kobiety są bardziej skłonne i szybciej uczą się ufać swojej intuicji. Są bardziej elastyczne w odchodzeniu od nawykowych, utartych sposobów myślenia i zachowania. Nie wynika to moim zdaniem z przyrodzonych , genetycznych różnic między kobietami a mężczyznami, ale raczej z nawyków wykształconych w procesie socjalizacji i życia w naszej kulturze. To właśnie od mężczyzn oczekujemy stabilności, niezmienności, twardości, oparcia. Kobietom łatwiej pozwolić sobie na „chimeryczność” „labilność” czego tą pozytywną odsłoną  jest  większa elastyczność we wprowadzaniu zmian w myśleniu i funkcjonowaniu.

Warto także pamiętać, że żaden z tych procesów nie jest ani lepszy ani gorszy. Coś co dobre dla społeczeństwa, grupy nie zawsze bywa zasobne, korzystne dla jednostki.”

Czy Pani lub Pani pacjentom zdarza się kierować w życiu intuicją?
„-Z dumą i zadowoleniem mogę oświadczyć, że tak. Intuicja najbardziej pomaga mi i z dużą efektywnością wykorzystuję ją w mojej pracy. To dosyć oczywiste, ponieważ głównymi narzędziami, z których korzystam jest kontakt z drugą osobą, ale także zdolność oceny, zdiagnozowania w jakim stanie pojawia się u mnie pacjent. Nauczyłam się do tego stopnia temu ufać, że takie oszacowanie zajmuje mi ułamki sekund. Czasem także w procesie terapii pojawia mi się nagła myśl, taka właśnie „intuicja”, której racjonalnie w żaden sposób nie potrafię wyjaśnić. Bardzo często dzieląc się tym z pacjentem odkrywam, że ma ona dokładne odbicie w jego życiu.

W mojej praktyce psychoterapeutycznej chętnie uczę pacjentów, że intuicja istnieje, uprzytamniam im, że jako dzieci po prostu z niej korzystali i teraz jako dorośli mogą po prostu tę umiejętność odtworzyć i ponownie jej używać.

Taki „trening”, a pamiętajmy, że umiejętności doskonalimy używając ich, daje także efekty w moim codziennym życiu, zarówno na poziomie banalnych decyzji „zakupowych” jak i życiowych.

Tego wszystkim życzę :)”

pytaniaMarcin Kozłowski (Hello Zdrowie)

odpowiedzi: Sylwia Woronowicz – psycholożka, psychoterapeutka, superwizor